Zrobił Grechutę na jazzowo
Najmłodszy z jazzowego klanu Majewskich (tata Henryk - trębacz, starszy brat, Robert - również trębacz) przygotował swoją debiutancką płytę z niejaką premedytacją wziął na warsztat twórczość artysty ukochanego przez przynajmniej dwa pokolenia Polaków, opracował zgrabne jazzowe aranżacje, zaprosił do studia muzyków z szeroko rozumianej jazzowej ekstraklasy, zainteresował projektem dużą wytwórnię, rzucił produkt na rynek i... wygrał.
Płyta "Grechuta" sprzedawała się, jak na album z jazzem, znakomicie, dostała nominację do nagrody przemysłu muzycznego - Fryderyka. Wojciech Majewski, rocznik 73, absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, który do tej pory znajmował się głównie muzyką klasyczną, a jazzem tylko sporadycznie, stał się znany.
Recenzent magazynu "Jazz Forum" Bogdan Chmura pisał: "Głównym bohaterem tego albumu jest specyficzny klimat, nostalgia, owo >łkanie polskiej duszy<, które ma swoje korzenie zarówno w naszej sztuce ludowej, religii, jak i dziedzictwie romantyzmu". Gdzie indziej zwracano uwagę na pomysłowość i szacunek, z jaką Wojciech Majewski potraktował piosenki Marka Grechuty, dosyć swobodnie traktując oryginalne nuty, podkreślano urodę brzmienia i zapał, z jakim w projekcie wsparli debiutanta renomowani artyści: przede wszystkim jego brat Robert, niegdysiejszy finalista konkursu im. Louisa Armstronga w Waszyngtonie, i Tomasz Szukalski, saksofonista przez wiele lat uznawany za jednego z najważniejszych jazzmanów w Polsce. Doborowy skład na płycie uzupełniali basista Paweł Pańta i perkusista Marcin Jahr.